Trochę zaczęłam się gubić, więc chciałabym znaleźć z powrotem jakiś punkt zaczepienia. Ostatecznie to chyba powinna być część w której dochodzę do jakiejś konkluzji. Mogłabym podsumować to co piszę wnioskiem, że to bycie pomiędzy pięknym i obrzydliwym, tym co przyziemne i wzniosłe, tym co brudne i czyste, jest właśnie tym, co jest najbardziej ludzkie. Najbardziej ludzką rzeczą jest podważać w wątpliwość swoje człowieczeństwo i pragnąć o wiele za dużo. Bez końca szukać nowych wzorów i dowodów, analizować chaos wokół nas i nigdy nie móc dojść do tego, co tak naprawdę oznacza. Mogłabym, ale ostatecznie nie wiem czy Ty też to czujesz. Nie rozmawiamy już o tym. W moim pokoju nie ma już żadnej Twojej rzeczy, a kiedy Cię widzę nie patrzysz mi w oczy, więc skąd mam wiedzieć czy się ze mną zgadzasz. Może dla Ciebie to jest prostsze niż dla mnie. Może po prostu o tym nie myślisz. Czy Ty też nie możesz spać, przez rozdarcie, które masz w sobie? Czy czujesz jak zgniata Cię siatka Twoich wspomnień? Nie odpowiadaj, jeśli nie chcesz. Chyba nie wypada z mojej strony w ogóle zadawać takich pytań. Przepraszam, to było całkiem bezczelne.